ďťż

Czy rodzice pełnoletnich uczniów mogą mieć wgląd w ich oceny?





Sulej - 1 Lut 2010 22:49
" />
">Maturzyści są dorośli i rodzicom wara od ich ocen

Uczniowie, którzy kończą 18 lat, często traktowani są jak dzieci. Za jedynkę z klasówki mogą dostać od mamy burę. Dyrekcja I LO w Katowicach uznała, że ujawnianie ocen pełnoletnich osób, nawet ich rodzicom, jest niezgodne z prawem. - Tak jest w istocie - potwierdzają prawnicy.

Rodzice pełnoletnich uczniów I LO im. Kopernika na ostatniej wywiadówce dostali od wychowawcy oświadczenia z prośbą, by przekazali je dzieciom do wypełnienia. Pełnoletni licealiści mają udzielić szkole zgody na informowanie rodziców o swoich postępach w nauce i frekwencji na lekcjach bądź zabronić nauczycielom ujawniania tego typu informacji. - To komplikowanie relacji między dzieckiem a rodzicami, którzy powinni przecież mieć prawo wglądu w jego oceny i nieobecności! Cóż z tego, że wraz z osiągnięciem pełnoletności młody człowiek zyskuje szersze prawa, skoro nadal pozostaje na utrzymaniu matki i ojca? - oburza się pani Marta, mama osiemnastoletniego ucznia.

Praktyki stosowane w katowickim I LO budzą także wątpliwości Przemysława Fabjańskiego, dyrektora I LO im. Słowackiego w Chorzowie. - Zastanawialiśmy się kiedyś nad podobnym rozwiązaniem, ale rodzice byli przeciwni. Podzielam ich pogląd. Skoro rodzic jest zobowiązany utrzymywać dziecko do ukończenia edukacji, powinien mieć prawo go rozliczać, tak jak szef rozlicza pracownika - mówi Fabjański.

Popiera go Maria Dłotko, wicedyrektorka katowickiego VIII LO im. Skłodowskiej-Curie, powołując się na przepis zobowiązujący szkołę do informowania rodziców o grożącej uczniowi ocenie niedostatecznej. Przyznaje jednak, że pełnoletni licealiści także w jej szkole wywalczyli sobie większe prawa niż ich młodsi o kilka miesięcy czy tygodni koledzy. - Od jakiegoś czasu podnosili larum, że chcą sami usprawiedliwiać swoje nieobecności. Zgodziliśmy się na to, ale pod warunkiem, że przyniosą zaświadczenie od lekarza, tak jak dorośli ludzie do swojego zakładu pracy - mówi Dłotko. Jej zdaniem osiemnastolatki potrzebują kontroli, bo często mają jeszcze pstro w głowie, a matura za pasem.

Iwona Wachstiel, wicedyrektorka "Kopernika", broni jednak decyzji, jaką podjęła jej szkoła. - Świadomość obywatelska u młodych ludzi jest coraz większa, nie chcemy jej tłumić. Nie możemy też odbierać przysługujących im praw, z których istnienia przecież zdają sobie sprawę. Szkoła ma przygotowywać do dorosłego życia i uczyć odpowiedzialności za siebie - mówi Wachstiel. Zapewnia, że zmiany w statucie szkoły konsultowane były z prawnikami i radą rodziców.

Sędzia Krzysztof Zawała z katowickiego sądu okręgowego przyznaje rację wicedyrektorce. Przypomina, że w momencie osiągnięcia pełnoletności człowiek zyskuje pełną zdolność do czynności prawnych. - Odtąd tylko on może decydować, kogo i w jakim zakresie chce upoważnić do występowania w swoim imieniu oraz czy w ogóle zamierza komuś takiego upoważnienia udzielić. Chcąc pozostawać w zgodzie z prawem, inne szkoły powinny pójść w ślady "Kopernika" czy im się to podoba, czy nie - mówi Zawała.

Gratulacje dyrekcji "Kopernika" składa też Maciej Osuch, społeczny rzecznik praw ucznia. - Osiemnastolatek jest dorosły i to, że rodzice łożą na jego utrzymanie, niczego nie zmienia. To ich obowiązek, nie dobra wola. Jeśli na starość sami nie będą mieli środków do życia, otrzymają od dziecka alimenty, ale nie zostaną z tego powodu automatycznie ubezwłasnowolnieni - wyjaśnia Osuch. Przypomina, że osiemnastolatek, który wszedł w konflikt z prawem, nie jest przecież sądzony łagodniej, jeśli mieszka z rodzicami. - Skoro ponosi odpowiedzialność za wszystkie swoje czyny, to także za oceny czy wagary - przekonuje rzecznik.

Kuratorium Oświaty w Katowicach nie chce ingerować. Anna Wietrzyk, jego rzeczniczka, przytacza jednak rozporządzenie Ministerstwa Edukacji Narodowej, zobowiązujące nauczycieli do informowania rodziców o stopniach dzieci przed końcem roku szkolnego. - Nie ma w nim mowy, że przepisy nie dotyczą uczniów pełnoletnich - zauważa Wietrzyk.

Jednak Bożena Skomorowska z biura prasowego MEN precyzuje, że w kwestii udzielania informacji rodzicom pełnoletnich uczniów szkoły są autonomiczne. - Wszystko zależy od ich statutu, stworzonego przy porozumieniu dyrekcji, nauczycieli, rodziców i uczniów - mówi.

W "Koperniku" embargo na informacje dla swoich rodziców nałożyło dotąd zaledwie kilku uczniów. Możliwe jednak, że będzie ich więcej, bo większość maturzystów nie miała jeszcze urodzin. - Mam trochę czasu do namysłu, ale poważnie się zastanawiam, czy nie zastrzec rodzicom dostępu do informacji. Mama potrafi zaglądać do szkoły nawet co miesiąc, chciałaby, żebym miał same piątki - wzdycha jeden z trzecioklasistów.


http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35 ... _ocen.html

Wklejam bo to moje LO za moich czasów nie było tam czegoś takiego

Co sądzicie? Dla mnie dziwne, ogólnie wychodzę z założenia rodzice mnie utrzymują = kontrolują moją naukę.
Jak się jednemu z drugim nie podoba to niech się wyprowadzi i żyje na swój koszt.